By opisać nasz pobyt w Wietnamie wystarczyłoby opisać pierwsza godzinę pobytu na ulicach Hanoi. W ciagu pierwszych 3 minut na środek ulicy spadł z nieba szczur, kolejne 2 minuty pozwalają poznać wietnamski temperament kiedy ten szczur zostaje klapkiem „Supreme/louis vuitton” zgnieciony na środku ulicy i wyniesiony do rynsztoku jednorazowymi pałeczkami; a propos jedzenia: za koszt paczki szlugów w Polsce w Wietnamie jesz cały dzień – śniadanie, obiad i kolacje z przerwami na kawę i smoothie.
Po jedzeniu śmiało można wyruszyć na dechę. Przemieszczanie ze spotu do spotu odbywa się na skuterze ponieważ chodniki nie rozpieszczają – w przeciwieństwie do spotów.
Te z kolei są właściwie wszędzie, a zdecydowana większość z nich nigdy nie została odkryta. Ochroniarze z zaciekawieniem przyglądają się deskrolkowcom, robią zdjęcia a na końcu sami próbują ujechać metr bez gleby na plery. Najbardziej obleganym spotem jest pomnik w Parku Lenina. Inne spoty pozostawiały nas z pytaniem: po co ktoś to tutaj zbudował ?
Odpalcie montaż i następne wakacje zaplanujcie w Wietnamie.
Tekst: Paweł Madaliński
Zdjęcia: Marcin Wojciechowski, Paweł Madaliński









