Każdy dzień zaczynaliśmy od śniadania w urokliwej scenerii.
Wallride po drodze na spot.
W upalne dni zacienione spoty były podwójną atrakcją.
Jan Binzer, bs wallride.
W Słowenii postęp technologiczny poszedł w nieco inną stronę, mklekomat 24/h.
Jan Mioduchowski, 180 na sw croocks.
Jan Binzer, wallie.
Po całym dniu w piekle słoweńskiego słońca, niepozorny osiedlowy ogródek objawił nam się niczym prywatny Eden.
Wojtek Sobecki, ollie.
Ostatniego dnia trochę się popsuło kolano. Maliny pomogły.
Bye Bye.
Tekst: Kuba Gołowicz
Zdjęcia: Jan Mioduchowski










