MICHAŁ JURAŚ – TRIGGER

0

Team TRIGGER co chwilę powiększa się o nowe osoby. Ostatnio do ekipy dołączył Michał Juraś, w związku z czym  postanowiliśmy przeprowadzić z nim krótki wywiad na temat kawusi i życia… bo kto nie lubi kawusi :). Pytania zadawał nie byle kto, bo Tomek Jaźwiecki, który po za tym, ze jest skaterem, team managerem, to też miłośnikiem i znawcą kawy, orz całego tematu jej  parzenia.  Zapraszamy do lektury.

Zasiliłeś ostatnio deskorolkowy skład Trigger roastery, czyli jednak po 30 w karierze skatera jeszcze mogą “dziać się rzeczy”?
Trzydziestkę mam już dawno za sobą. Wiele celów, które sobie wyznaczyłem, udało mi się zrealizować właśnie w tym okresie. Teraz jest mi już bliżej czterdziestki i plan mam prosty nie zwalniać, tylko nadal dotrzymywać tempa i czerpać z tego frajdę.
Zajawa, o to chodzi. Miałem ostatnio taką obserwację, że “nasze pokolenie” całkiem nieźle się starzeje. Za dzieciaka nigdy bym nie podejrzewał, że “w tym wieku” nadal będę jeździć. Miałeś podobnie?
Patrząc z perspektywy młodszych lat, miałem obraz, że po trzydziestce człowiek już dobija do portu i powoli cumuje. Często jeździłem ze starszymi od siebie i właśnie tak to wtedy wyglądało. Dlatego trochę zaskakuje mnie, że dziś nasze pokolenie wciąż ma siłę dalej jeździć.
Żeby nie było aż tak boomersko, powiedz proszę, która kawa Triggera najbardziej przypadła Ci do gustu i jakiej metody parzenia (jakie urządzenie) używasz najczęściej?
Testuję różne smaki, lubię zmieniać kawę od czasu do czasu. Aktualnie mam ziarna wypalone pod espresso Easy Light Brazylia Natural. Kawę robię w klasycznej kawiarce Bialetti. Ponoć wychodzi niezła. Może kiedyś wpadniesz i sprawdzisz jako doświadczony barista, czy to nie jakaś ściema haha!
Samo to, że dobrze dobrałeś kawę do rodzaju urządzenia zaparzającego już rokuje dobrze hahaha! A wspólnej kawki na pewno napijemy się na jednym z wielu nadchodzących wydarzeń z Trigger Roastery w tle!  Z tego co wiem, sporo ostatnio pracujesz przy produkcji różnorakich przeszkód, czy to właśnie w “wood worku” widzisz jakąś potencjalą przyszłość dla siebie?
Myślę, że jest duża szansa, że może się tak stać. To jest coś, co od zawsze mi się podobało. Klimat drewna i konstrukcji drewnianych jest mega spokojny i przyjazny. Bardzo to lubię, cały czas próbuję się w tym rozwijać. Ciągle uczę się nowych rzeczy, staję się bardziej wymagający wobec siebie i rozwijam warsztat inwestując w nowe narzędzia.
To ciekawe, ja sam zwykle jak wyobrażam sobie taką pracę to określenie “mega spokojny klimat” nie przyszłoby mi do głowy ale jakby nie patrzeć całe życie spędzamy na desce, która też jest drewniana i mocno daje w kość psychicznie i fizycznie. Może spokojniejsza praca, wymagająca skupienia, a dodatkowo bez szarpania się z ochroną itp. rzeczywiście może być swego rodzaju odskocznią?
Tak, zdecydowanie. U mnie to działa właśnie w ten sposób. Kiedy przez kilka dni z rzędu dużo jeżdżę na desce, zaczynam mieć potrzebę wyciszenia i z czystym sumieniem mogę zająć się woodworkingiem. Z kolei po dłuższym czasie spędzonym przy drewnie wraca głód jazdy i pojawiają się myśli, że zaniedbuję deskę. I tak to się kręci  cały czas balansuję między jednym a drugim.
Pochwal się proszę, co ostatnio ciekawego zrobiłeś i jakie projekty są w drodze?
Nie ma czym się chwalić. Zrobiłem parę chałtur i nadal podziwiam, że to jeszcze się trzyma i nie jebło na pół…
A tak na poważnie, to jakieś projekty są w drodze, ale tego nie mogę jeszcze zdradzać. Mogę na pewno powiedzieć, że marzy mi się miejsce, w którym stałyby przeszkody zaprojektowane i zbudowane przeze mnie, taką mam budowlano – deskorolkową wizję.
Każdy gdzieś zaczynał, warsztat jak sam pisałeś jest rozwijany także wierzę, że będzie jeszcze pięknie. Na pewno nie można Ci odmówić dobrego pomysłu i “deskorolkowej rozkminy”, której czasami brakuje w bardziej profesjonalnych projektach.
Dzięki, bardzo mi miło.
Wywiad: Tomek Jaźwiecki
Zdjęcia: Kuba Bączkowski

Leave a Reply