Converse

Sebastian Sloka – Wywiad Barrier 8

0

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 14.34.16

Sebastiana poznałem jakiś czas temu, ale nie bardzo pamiętam jak do tego doszło. Chyba spotkalismy się przypadkowo na DIY powiśle i zrobiliśmy jakieś zdjęcie. Potem udało nam się zrealizować razem wywiad do szwedzkiego magazynu “Giftorm” i od tamtego czasu, za każdym razem jak Sebastian odwiedza Warszawę, udaje nam się wspólnie pójść na deskę. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ Sebek to fajny gość, świetny skater, z którym można się pośmiać, pojeździć i oczywiście napić się piwka, którego jest wiernym fanem. Postanowiłem przybliżyć wam jego osobę, ponieważ bez wątpienia jest to ciekawa postać na polsko-szwedzkiej scenie. Zapraszam do rozmowy, którą przeprowadziliśmy ostatnim razem.

 

Kuba Bączkowski

Siemasz Sebastian. Jak leci?
Wszystko spoko, dzięki! A co u Ciebie?

U mnie raczej dobrze, powoli do przodu. Na początek może opowiedz trochę o swoim pochodzeniu i wyjeździe do Szwecji. To chyba trochę zawiła historia i niejasna dla niektórych.
Urodziłem się w Warszawie, ale nigdy tam nie mieszkałem. Wychowałem się w Kole, leży w Wielkopolsce. No i to wszystko wyglądało tak, że mój tata ma kuzyna w Szwecji i nadarzyła się okazja, że mógł tam zacząć pracę. Jakoś po roku wrócił do Koła i powiedział mi ze kupił 2 bilety powrotne do Szwecji i zapytał się mnie czy chcę jechać z nim. No i tak pojechałem.

Koło słynie z produkcji umywalek i muszli klozetowych, mam rację? Czy to nie to Koło? Tak dokładnie. I największej w Europie fabryki materacy.

Decyzja z wyjazdem była dosyć spontaniczna, z tego co piszesz. A jak z barierą językową? 
Z tego co się orientuję, nie jest to zbyt łatwy język.
Decyzję podjąłem w jedno popołudnie i chyba nie było ani jednego dnia, kiedy żałowałem tej decyzji. Jeżeli chodzi o język to wszystko zależy od poświęcenia i determinacji. Żaden język nie jest łatwy na początku, ale w tych czasach (według mnie) jest to element, bez którego nie poradzisz sobie w życiu.

Racja. Poszedłeś do polskiej szkoły?
Nie, byłem 6 miesięcy w szkole językowej, zanim poszedłem do zwykłej szwedzkiej szkoły.

To wiele tłumaczy. Napisałeś, że nie żałujesz decyzji o wyjeździe. To jak jeździsz teraz, napewno jest też efektem tego wyjazdu. Nie wiem czy dobrze kojarzę, ale kiedyś, dawno temu, pamiętam Cię jako dzieciaka w długich włosach i koszulce Thrash (taka firma kiedyś była?) wrzucającego jakieś słabe edity do internetu… Dobrze mówię? Czy to nie Ty? To napewno ja. W ogóle to ten pan co miał tą firmę był bardzo spoko i mnie raz zaprosił do siebie do Białegostoku, żeby pojeździć na desce, ale musiałem chować długie włosy w czapce bo się kibice czepiali. Kiedyś wrzuciłem pare editów do neta, teraz jakoś słabo z nagrywaniem. Raczej nie jestem typem, który nagrywa dużo. Lubię bardziej pojeździć z kumplami, bez spięć i spędzić miło czas. Zrobić grilla w skateparku i napić się piwa.

fs hurricane, Warszawa
fs hurricane, Warszawa

Tak, wiem. Generalnie mam wrażenie, że pijesz w ciągu doby więcej piwa niż wody. I potrafisz jeździć na mega kacu, lepiej niż po przespanej nocy. Jak to jest? Odrazu przypomina mi się twoje zdjęcie, które było na blogu Freemag’a, jak w majtkach stoisz na plaży obładowany opór piwkami. To były chyba zawody na minirampie Vansa. Przybliż nam tę historię. Skojarzyło mi się to też z chytrą babą z Radomia co zawijała „Trzy Cytryny” z wigilijnego stołu. Taki trochę polski styl.
Jeżeli chodzi o jazdę na kacu i po nieprzespanej nocy, to jest według mnie tylko i wyłącznie nastawienie mentalne. Na desce trzeba być twardym. Natomiast jeśli chodzi o zdjęcie, to było to na zawodach we Włoszech rok temu. Poleciałem tam z moim najlepszym ziomkiem Marko (z którym teraz oglądam najnowsze Star Wars). Same zawody i wszystko wokoło było na maxa dobrze zorganizowane, a to że Beck postawił tam lodówki z darmowymi browarami to już nie moja wina. Nie będę opowiadał szczegółów, bo nie nada się to do druku. W ogóle to mi Mama powiedziała, że nie jest zadowolona z tego co opowiadam w wywiadach do magazynów po moim ostatnim wywiadzie w Giftorm.

Pamiętam, że zabłysnąłeś też na samych zawodach…Przypomnisz?
Tak… Dostałem jakąś złotą kartę, bo zrobiłem drop z barierki i nawet o tym nie wiedziałem. Jak była kolej na mój przejazd to koledzy zabrali mnie pijanego z plaży i założyli mi buty. Pomyślałem, że zrobię ten drop jeszcze raz, ale przy lądowaniu kolana złączyły się z głowa i zasnąłem. Gruby dzwon. Z tego co wiem, to szwedzki fotograf zabrał mnie za nogi z minirampy…

Hahahha to lubię. Faktycznie, trzeba być twardym.
Mam nadzieję, że mama nie zabroni Ci pić piwka i jeździć na desce po tym wywiadzie. Ile Ty masz w ogóle lat?
Myślę, że jest do tego przyzwyczajona. Skończyłem 24 pare dni temu.

No to gratuluję. Cieszę się, że jesteś z nami. Wszystkiego dobrego.
Dziękuję!

Nie jesteś juz małolatem, więc też musisz coś robić poza jazdą na desce i piciem piwka. Pracujesz czy żyjesz ze szwedzkiego zasiłku? Pytam całkiem poważnie, bo krążą mity, że w Skandynawii zasiłki są tak wysokie, że można nie pracować. Masz podwójne obywatelstwo więc jak coś, to Ci przysługuje?
Wiadomo, pracować trzeba! Od ostatnich 2 lat pracuję przy budowach skateparków betonowych. Jest to coś co zawsze chciałem robić i cieszę się bardzo że pracuję teraz w tej branży. Jeżeli chodzi o zasiłki, to raczej wszystko prawda, ale ja jakoś nie jestem w temacie i nie ściemniam, że w Szwecji nie ma pracy… Trafiła mi się super robota, więc jest dobrze.

noseblunt drop, Warszawa
noseblunt drop, Warszawa

Czyli można powiedzieć, że w obecnej chwili całe Twoje życie jest związane z deskorolką. Nic tylko pozazdrościć. A co kiedy nie możesz jeździć? Masz jakieś hobby, poza piwkiem oczywiście?
Jestem nadal żółtodziobem więc zajmuję się w większości “pracami więziennymi” na budowie. Nie ma czego zazdrościć, ale strasznie się jaram betonem, więc staram się jak najwiecej nauczyć w tej pracy. Poza piwkiem lubię grillować i jeździć na motorze. Cała zajawa z grilowaniem zaczęła się jakieś 2 lata temu, jak przez przypadek z kumplami trafiliśmy na stronę bbq pitboys. Jest to klub osób na całym świecie, którzy lubią robić grilla i popijać piwko, więc bez namysłu wstąpiliśmy do klubu i stworzyliśmy własny chapter o nazwie bbq pitboys – bbq Broshan. W sumie, cała zabawa polega na tym, żeby grillować jak najwiecej i wrzucać zdjęcia do internetu. Jak wspomniałem wcześniej, drugą moja pasją są motocykle. Od kiedy pamiętam, zawsze chciałem mieć motor, więc jak ukończyłem 19 lat poleciałem do Polski i zrobiłem prawo jazdy, żeby móc legalnie jeździć. Mój tata jest w klubie motocyklowym już ładne parę lat i napewno duża część tej zajawki pochodzi od niego. Przez wiele sezonów jeździłem na Suzuki Intruder 800 ale musiałem go sprzedać, by mieć trochę kasy na ostatni wyjazd do Hiszpanii.

Dłuższe wakacje w Barcelonie?
Byłem tam łącznie 6 miesięcy, czyli prawie całą szwedzką zimę. Poleciałem na początku do Malagi, gdzie spędziłem prawie trzy miesiące. Ogólnie było bardzo spoko, mieliśmy samochód do dyspozycji i przejechaliśmy całą Andaluzję, jednak deskorolka i spoty nie odpowiadały mi za bardzo, więc nagrałem może 3 triki przez ten czas. W Barcelonie czułem się bardziej jak w domu. Wiedziałem gdzie pójść i do kogo zadzwonić, żeby ustawić się na deskę. Cały wyjazd był bardzo spoko może oprócz tego, że mieszkałem z meksykańskim dealerem speeda, ale to już inna bajka. Można się przyzwyczaić. Moim planem na ten rok jest przeprowadzić się przed zimą znowu, ale tym razem na dłuższy okres czasu.

handplant hippie jump
handplant hippie jump

Nice. Być może Cię odwiedzę w przyszłą zimę w takim razie. Chyba, że będziesz nadal mieszkał u dilera prochów.
Wpadaj spoko! Hahahaha nie…. Tym razem, myślę, że nie popełnię tego samego błędu i nie wezmę najtańszego pokoju w całym mieście, więc będzie dobrze!

Mieszkasz w Goteborgu, często bywasz w Polsce, więc wiesz jak wyglądają obie sceny. Jak myślisz z czego to wynika? Dlaczego szwedzki skateboarding jest na tak wysokim poziomie – mówię tu o kontach np. Oski, David Stenstrom jak i o technicznej deskorolce np. chłopaki z Sour? Też mamy skateparki, spoty… O co chodzi?
Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że skateboarding w Szwecji rozwinął się dużo szybciej niż w Polsce. Młode talenty są szybko wychwytywane przez osoby, które są w tym temacie od dłuższego czasu i wiedzą jak promować młodych ludzi. Wydaje mi się, że w Szwecji jest dużo więcej skaterów niż w Polsce a to sprawia, że poziom rośnie bardzo szybko. Nic nie motywuje bardziej niż dobrze jeżdżące ziomy z ekipy, w moim przypadku napędza mnie to do robienia coraz to lepszych trików. Na polskiej scenie jest bardzo dużo osób, które według mnie zasługują na więcej uwagi niż dotychczas. Może też brak supportu i środków powoduje, że przez całe życie bedą jeździć na 4 paletach połączonych kawałkiem metalu i sklejki.

Hmmm… Nie do końca się zgodzę. W Polsce, przez kilka lat powstało bardzo dużo skateparków. Jedne lepsze, inne gorsze, ale zawsze największym powodzeniem cieszą się płaskie murki wysokości dwóch palet. Poziom rośnie, ale osoby wybijające się można policzyć na palcach dwóch rąk. Byłem w Malmo kilka razy i powiem szczerze, że widziałem dzieciaki na Sibbarp w wieku 12-13 lat, które pływały po całym parku i wrzucały numery na quarterach, które mało kto z Polski może powtórzyć. 
Damn!!! Nie wiem sam, jak odpowiedzieć na to pytanie. Może brak inspiracji do tego typu jazdy w Polsce? Nie jestem psychologiem więc nie wiem jak to działa. Ważne jest, że dzieciaki nadal są zainteresowane deską.

No tak, ale sam jesteś tego przykładem. Po tym jak przeprowadziłeś się do Szwecji Twój poziom jazdy chyba wzrósł znacznie? Dodatkowo zacząłeś jeździć tylko na kątach?
Zanim przeprowadziłem się do Szwecji, umiałem ollie pod mały krawężnik i jakoś nie myślałem o tym, że deska będzie częścią mojego życia codzie-nnego, tak jak teraz. Jakieś 5 lat temu Australijczycy zbudowali skatepark w mieście, w którym aktualnie mieszkałem w Szwecji. Przeważały tam quartery i to właśnie tak zaczęła się moja jazda na kątach. Po pewnym czasie odkryłem, że ten styl odpowiada mi bardziej, niż to jak jeździłem wcześniej. Z biegiem czasu, trucki stawały się coraz luźniejsze, a ollie coraz to niższe i krótsze. Taki jest tego efekt.

Czyli murki na streecie i poręcze to nie Twoja bajka?
Raczej nie. Nadal lubię jeździć na streecie, ale murek albo flatrail nie należą do moich ulubionych. Nie umiem jakoś odnaleźć się na tego typu przeszkodach, ani wyrazić tego co w deskorolce lubię.

A co sądzisz o dzisiejszej modzie na nocomply, bodyvarial’e slappygrindy?
Raczej nie mam zdania. Ci co chcą robić no comply itp niech robią, a ci co nie chcą, niech robią coś innego, ale na pewno ta moda jest fajna dla takich grubych skaterów jak ja, bo nie trzeba podskakiwać za wysoko.

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 14.59.21
ollie in, no comply

Hahaha … Jest w tym trochę prawdy. Jak już jesteśmy przy stylach, to warto zaczepić o inspiracje. Jak to jest u Ciebie?
Jest bardzo dużo skaterów, których jazdę lubię oglądać, ale myślę, że najwięcej inspiracji czerpię od osób, z którymi jeżdżę tutaj w Szwecji. Bardzo podoba mi się jazda Jensa Anderssona, Johna oraz Pär Magnussona, Snoken’a. Polecam sprawdzić te nazwiska, bo są to wybitni skaterzy.

Faktycznie, większość może nie kojarzyć tych nazwisk, choć są to konkretni wyjaśniacze. Czyli nie interesujesz się deskorolką zza oceanu?
Nie oglądasz milionów montaży, które wychodzą każdego dnia? Interesują mnie bardzo takie ekipy jak Our life, albo Antihero, ale jakoś nie umiem czerpać zajawki z 10-cio minutowego klipu, poprzedzonego reklamą okularów przeciwsłonecznych albo napoju energetycznego. Myślę, że bardziej czerpię zajawkę na deskę od ziomków z którymi trzymam się na codzień.

Fakt. Wszechobecna komercjalizacja skateboardingu potrafi zabić zajawę. Podobnie jak setki klipów każdego dnia. Co myślisz o popularności jaką od jakiegoś czasu ma deskorolka. Dobrze to wpływa Twoim zdaniem na ogólny rozwój?
Myślę, że tak. Im więcej osób jeździ, tym więcej małych firm może utrzymać się na rynku, chociaż jest już ich naprawdę mało. Myślę, że wraz z wzro-stem mainstremowej deskorolki wzrasta też deskorolka o przeciwnym nurcie, co jest plusem.

Popularność jeszcze długo potrwa? Olimpiada?
Myślę, że popularność deskorolki jest falowa. Raz jest większe natężenie, raz mniejsze. Teraz jest zdecydowanie duże. Myślę, że jeżeli skateboarding stanie się sportem olimpijskim, deskorolka dla normalnych ludzi stanie się zwykła… Jak np. skoki narciarskie czy inny sport. Przejdzie do porządku dziennego.

Miejmy nadzieję, że to wszystko wkrótce minie i deskorolka znowu będzie niszowym stylem życia. Dzięki za rozmowę Sebek.
Dzięki!

 

Wywiad i zdjęcia: Kuba Bączkowski

 

Leave a Reply