Converse

Franek Kramarczyk – Wywiad Barrier 8

0

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 13.24.58

Franek Kramarczyk to młody reprezentant krakowskiej sceny deskorolkowej. Na desce jeździ dopiero kilka lat, a już ma za sobą kilka numerów, których nie powstydziliby się starsi wyjadacze z Polski i Europy. Brak kompleksów, dobra technika, wszechstronność i skromność, to tylko kilka słów, które mogą scharakteryzować jego osobę. Ta rozmowa i materiał, zebrany do zaprezentowania tego gościa, udowodni wam, że młode pokolenie wcale nie musi zamulać z ipadem w ręce i zaciera różnicę pomiędzy naszym rodzimym skateboardingiem a gloryfikowaną „zagranico”.

 

Maciek Heczko

 

Na deskorolce ludzie jeżdżą już od kilkudziesięciu lat, przez ten czas różne rzeczy skłaniały ich do tego by odpychać się na czterech kółkach. Od kalifornijskich serferów, przez tych którzy zajawili się deską przez grę „Tony Hawk Pro Skater”, aż po Tazosów, którzy naoglądali się teledysków Bibera. A Ty? Jak to było z Tobą?
Pierwszą deskę dostałem od dziadka, przy jakiejś urodzinowo – imieninowej okazji. Od tamtej pory jeżdżę cały czas.

Dziadek? On jeździł na desce?

(śmiech) Haha, nie no dziadek nie jeździł, uprawiał on jakieś sporty, ale szczerze powiem nie mam pojęcia co mogło go zainspirować do tego by mi ją kupić. Miałem wtedy 13, albo 14 lat, teraz mam prawie 19.

Czyli można powiedzieć, że wcale nie zacząłeś tak wcześnie. Teraz często dzieciaki zaczynają w bardzo młodym wieku, często możesz spotkać już 8 latka robiącego jakieś sztuczki. Pamiętam Cię jako kilkunastolatka, lekko przy kości z długimi włosami, robiącego różne szalone akcje, a może raczej „rzuty na mordę”. Przyznam, zawsze było śmiesznie jak się gdzieś pojawiałeś na desce, dzwony waliłeś straszne i próbowałeś rzeczy, które nie mogły się udać. Czy pamiętasz ten moment, w którym tricki zaczęły Ci po prostu wchodzić i stałeś się świadomy swoich umiejętności?

Na początku jazdy rzeczywiście miałem zajawkę na długie włosy, cięższą muzykę, rzuty bez szans powodzenia i te sprawy…(śmiech) Potem moja deskorolka ewoluowała i zacząłem też próbować trochę technicznie podchodzić do sprawy. Przede wszystkim zająłem się podstawowymi trickami. Do końca nie wiem co mnie do tego skłoniło, może po prostu trochę dorosłem i mi się oleju do głowy nalało, ale wydaje mi się, że te „rzuty na mordę” też mnie rozwinęły w jakiś sposób, tym bardziej, że wywinąłem się bez większych kontuzji.

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 13.36.56
Ride on bs smith

Czyli Twoje inspiracje trochę się zmieniały, a jak to wygląda teraz? Czekasz na part jakiegoś skater’a, inspiruje Cię ktoś? Jak jeździsz przypominasz mi Busenitz’a, wiele osób też mi o tym mówiło, bo masz „szybką nogę”, podobny styl jazdy i lubisz duże prędkości. Lubię jego jazdę, ale nigdy nie był dla mnie jakąś większą inspiracją. Rzeczywiście, jaram się gdy ktoś się mocniej odpycha. Oczywiście czasem, żeby się nauczyć czegoś nowego trzeba trochę zwolnić, ale to chyba normalne. Teraz wychodzi strasznie dużo partów internetowych, nie mam czasu żeby je wszystkie oglądać, chyba cały czas musiał bym siedzieć przed otwartym laptopem, albo z tabletem w ręce, są jednak takie nazwiska i klipy, w które „klikam w ciemno” żeby je obejrzeć np. Corry Kenedy czy Daan van der Linden. Wiem mniej więcej co się dzieje i są też filmy, na które czekam i koniecznie chcę je zobaczyć, myślę że każdy musi wiedzieć co się dzieje, chociażby żeby pogadać o tym z ziomami (śmiech). Oczywiście, mam też takie party i SV, do których często wracam.

No właśnie, masz 19 lat, czyli jesteś z młodego pokolenia skate’ów. To dość ciekawa sprawa jaki film, dla ludzi w Twoim wieku jest historyczny, old schoolowy, taki na którym możnaby powiedzieć, że wyrastałeś ?
Dla starych wyjadaczy może głupio to trochę zabrzmi, ale dla mnie jest to „Stay Gold”, dla Ciebie pewnie jest to nowy film, a ja właśnie wtedy zaczynałem jeździć. Czyli można powiedzieć, że dla mnie old schoolem może być już film, który ma 5-6 lat a nie 15 czy 20 (śmiech).

A coś z nowych produkcji?
Głownie podoba mi się europejska deskorolka, zajawiłem się skandynawskim „The Sour Solution”, ale podobał mi się również nowy „Chronicles” od NIKE, szczególnie jego forma. Ogólnie to lubię SV z bardziej wyszukanymi trikami i spotami, niż mega bangerami z 30 schodów.

No właśnie, jeśli chodzi o tricki. Dość często mam okazję spotykać Cię na desce. Widzę, że nie ograniczasz się do jakiegoś konkretnego stylu jazdy, czy rodzaju tricków. Jeździsz po kontach, bowlach i bardzo dobrze radzisz sobie na „technicznych” miejscówkach, ale czy wolisz jakiś konkretniejsze miejsca lub, jeśli można w ogóle tak powiedzieć „styl jazdy”?
Nie ograniczam się, lubię jeździć po wszystkim. Wolę chodzić na street, niż do skateparku, ale często wbijam na bowla chociażby dlatego, że akurat w ten dzień nie chcę mi się odpychać (śmiech). Wydaje mi się, że każdy dobry skater powinien umieć jeździć po wszystkim. Szczególnie, że teraz mamy do tego coraz więcej możliwości: parki ,bowle i spoty zawsze się znajdą.

Chodzisz najpierw uczyć się nowych tricków do parku, a potem wrzucasz je na ulicy?
Ostatnio właśnie się to zmienia. Kiedyś katowałem długo jakieś tricki, teraz przychodzą mi łatwiej. Np. wymyślę sobie coś i próbuję to co jakiś czas i czasem wchodzi a czasem nie. Wiadomo, że łatwiej jest próbować w parku, ale nie zawsze jest okazja. Tak jak np. z tym bs smith’em (foto w Barrier), nie miałem gdzie za bardzo próbować spadać z murka na rurkę i schodzić w połowie. Redaktor Bąku mi kazał i musiałem robić (śmiech). To nie był najłatwiejszy spot.

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 13.41.59
ollie in to the bank

No tak, ale jak wiemy, nie wszystkie spoty są doskonałe i łatwe. Mieszkasz w Krakowie, którego architektura jest bardzo charakterystyczna. Jest tutaj dużo zabytków, bo miasto nie zostało zniszczone podczas wojny. Raczej brak marmurów, więcej jest kostki brukowej i nierównych płyt chodnikowych. Nie ma tutaj takiej ilości spotów jak np. w Warszawie, ale po różnych editach widać, że jednak najwięcej nagrywasz tutaj.
Tak ,lubię moje miasto, ze spotami jest jednak tak że trzeba się trochę najeździć po różnych jego częściach, żeby coś znaleźć. Lubię tu nagrywać, oczywiście lubię podróżować, ale w Krakowie czuję się najlepiej. Nagrywam teraz z Jaśkiem Krasickim, młodszym kolegą ale jest ogarnięty więc dobrze mi się z nim działa. Wcześniej nagrywałem z Krisem, ale on teraz ma dużo pracy i brak czasu. Teraz zbliżają mi się najdłuższe wakacje w życiu, bo kończę liceum i będę miał jakoś 4 miesiące wolnego, więc liczę na jakieś wyjazdy dłuższe niż tydzień żeby coś podziałać i eksplorować nowe miasta.

Możesz liczyć na jakąś pomoc „finansową” w tych wyjazdach? Jak obecnie wygląda sprawa ze wsparciem dla Ciebie i sponsorami?
Generalnie do niedawna jeździłem dla Mality, ale chyba nic już z tego nie będzie. Ma być jeszcze film tej firmy, gdzie będą moje tricki, ale rozeszliśmy się. Jak z nimi współpracowałem było bardzo dobrze dostawałem ubrania i deski, a czasem nawet jakiś hajs na wyjazdy. Niestety, polski rynek skejtowy ma problemy. Jestem wspierany przez „Skate or Die”, tworzymy zgraną ekipę więc też mogę liczyć na pomoc od Pierra i Andrzeja. Jakiś czas temu odszedłem też od Emerica. Nie mam zbyt dużych wymagań i bardzo się cieszę, że odwiedził mnie ostatnio kurier z fajną paczką od NIKE SB, przez co mam teraz buty do jazdy. Mam nadzieję, że ta współpraca się utrzyma bo jestem z nich zadowolony. Tak jak mówiłem, zbliżają mi się długie wakacje, więc zamierzam też gdzieś popracować i zdobyć „hajsik na wycieczki”.

Przy okazji… Co po wakacjach?
Myślę o studiach na AGH, może się uda. Teraz jakoś bardzo nie dojeżdżała mnie nauka. Miałem dużo czasu na deskę. Wieczorami jak wracałem do domu, to po prostu nie siadałem do skate video, tylko do książek. Świadectwa z paskiem nie ma, ale mega dramatu też nie. Deska jest dla mnie priorytetem ,ale staram się też ogarniać na bieżąco inne misje.

Wróćmy jeszcze do samego nagrywania i „arbajtu”. Zawsze na streecie jest z Tobą kamera. Zdarza Ci się, że zrobiłeś coś i żałowałeś, że nikt tego nie nagrał?
Ogólnie to wiesz jak jest. Jak nawet nie ma kamery to zawsze masz w kieszeni „ajfona”, ale nie zawsze ma kto stanąć z drugiej strony i nagrać. Często chodzę na deskę sam, oczywiście pewnie jak każdemu zdarzyło mi się nie nagrać, czegoś co chciałbym nagrane mieć. Ale nie jest tak, że mam „parcie na szkło”. Jak trick jest zrobiony, to jest zrobiony chociażby dla własnej satysfakcji. Czasem nie mam ochoty wracać do czegoś, żeby to specjalnie robić pod kamerę, bo mi się nie chce już na „mordę rzucać”. W sumie, dużo też nagrywam na Instagram a nie do konkretnych editów.

I co zakładasz profil „Franek Official” na FB ? (Śmiech)
Nie no jak dla mnie trochę przypał. Nie potrzebne mi coś takiego, ale całej sprawy nie neguje, rzeczywiście są osoby, którym się to przydaje. Wiadomo, że też potencjalni sponsorzy patrzą na takie rzeczy i dobrze jest „istnieć w sieci”.

No tak, ale może to powodować sytuację, że jednak np. wspierany przez jakąś firmę może być ktoś kto ma więcej followersów niż umiejętności. W XXI w. internet daje możliwość wypromowania osób, jakby to powiedzieć „nie do końca zasłużonych” nie tylko w skateboardingu.
Tak, zgadzam się, jednak większość chce jakoś zaistnieć w sieci i rozumiem że ktoś, co Ci coś daje chce coś w zamian, chociażby zdjęcie na jakimś portalu społecznościowym. Dobra jest jeszcze taka akcja, że rider może sam bezpośrednio wrzucać coś np. na insta swojego sponsora, jakieś tricki, akcje itp. jednak mój instagram zostanie Frankiem, a nie Frankiem Official (śmiech).

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 13.51.54
kickflip

Internet daje możliwość tworzenia pewnych kreacji i budowania wizerunku firm, riderów i team’ów. Czy jest jakaś ekipa z którą chciałbyś pojeździć, albo ponagrywać coś? Taka, która przypada Ci do gustu?
Generalnie każdy ma swoją ekipę i ziomków, z którymi jeździ na desce. Wiadomo, że chciałbym np. pojeździć z Anti Hero, czy wspomnianą wcześniej bandą z „Sour Solution”, ale najlepiej jeździć ze swoimi mordeczkami, poodpychać się, pośmiać. Na co dzień jeżdżę najczęściej z Didą i resztą bandy ze Skate or Die, więc cały czas jest śmiesznie. Jak zaczynałem jeździć to wiele czasu spędzałem w Parku Jordana, tam przewijało się też sporo fajnych ludzi, to była taka pierwsza ekipa,z którą nadal zbijam piątki, ustawiam się na deskę czy na jakieś piwo.

No tak, to przyjemne miejsce, do tego w tym roku będzie tam zupełnie nowy park, dobrze będzie się tam czilować, pamiętam też ekipę dzieciaków stamtąd, tam w sumie pierwsze tricki robił też Kuba Brniak. Często w życiu skatera, który jeśli można tak powiedzieć „wybija się ponad przeciętną” dochodzi do takiego momentu, że dość poważnie zaczyna poziomem przeskakiwać swoich kolegów i potrzebuje chodzić na deskę z kimś lepszym. To trochę niewygodny temat, ale jednak istnieje. Miałeś tak?
Racja, jest tak. Ja po prostu zacząłem jeździć z nowymi ludźmi, trochę innym towarzystwem, chociażby po to żebym sam nie musiał jeździć na jakimś trudniejszym spocie, ale ciągle jednak mam swoją ekipę, chociażby ze wspomnianego „jordańca” i często jeździmy razem. Z resztą sam wiesz jak u nas jest. Często np. na „szeratonie” jeździ razem sporo osób z różnych ekip i wszyscy bawią się świetnie. Staram sie nie zwracać uwagi na to kto na jakim poziomie jeździ, tylko czy lubi jeździć i czy jest spoko koleżką.

A jak u Ciebie z innymi zainteresowaniami? Wiemy już że deska jest najważniejsza, ale przykładowo nie możesz iść, nie chce Ci się po prostu. Co wtedy?
Do niedawna miałem dziewczynę, jakoś do przedwczoraj (śmiech) więc spędzałem z nią sporo czasu.

Wkurzyła się, że cały czas jesteś na desce? (śmiech)
Nie no jakoś tak wyszło po prostu. Oprócz tego, mam też kolegów, którzy nie jeżdżą na desce,więc umiem też pogadać na inne tematy. Ogarniałem też szkołę, ale przyznam że nie mam innych zajawek poza deskorolką. Ciężko mi się skupić na czymś innym. Powiem szczerze, że nie myślałem czym mógłbym się zajawić poza deską, ostatnio grałem w bilard, było nawet spoko, może to (śmiech), ale jak na razie jeszcze nic mnie bardziej nie wciągnęło. Nigdy np. nie miałem takiej sytuacji, że nie miałem ochoty np. iść pojeździć, albo pomyślałem że w ogóle przestanę. Jak byłem młodszy to miałem jakiś problem z chrząstkami w kolanach i nie mogłem jeździć przez dwa miesiące. Nawet nie pamiętam co wtedy robiłem.

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 13.58.04
Crooks pop over

Wróćmy jeszcze do „arbajtu” i nagrywania numerów. Jest coś do czego się przymierzasz, żeby zrobić? I jak długo jest od pomysłu do realizacji w zamiarach?
Z tym bywa różnie. Czasem jest tak, że na ślepo idziemy w miasto i nagrywam dużo rzeczy, nie planując wcześniej co będę robić. Oczywiście są tricki, na które się „mierzę”. Ostatnio udało mi się zrobić numer, z którego jestem bardzo zadowolony, zobaczycie go na nowym promo „Skate or Die” . Z nim akurat było tak, że byłem na wakacjach i nauczyłem się nowego tricku. Poczułem, że to pewniak i mogę go wrzucać prawie wszędzie. Minął tydzień, poszliśmy na spot i poleciało w godzinę. Dosłownie śniło mi się to i udało się. Zobaczycie go już niedługo. Ogólnie mam farta, rzadko muszę wracać na spot np. na następny dzień z innych przyczyn niż złamana deska, czy nadgorliwy ochroniarz.

W sumie robisz sporo tricków, które do łatwych nie należą, niejeden zawodnik by odpuścił. Co motywuje Cię do tych „kątów”, które trochę ryją psychikę?
Masz takie dni, gdy czujesz, że wstajesz rano i od razu musisz dzwonić do Jaśka, żeby przychodził nagrywać bo dziś miażdżysz wszystko? Lubię iść na deskę z małą ekipą, szczególnie jak nagrywam. Wiesz, czasem jak nie wychodzi to dobrze, jak ktoś do Ciebie podbije i jak zna się dobrze na desce powie Ci dwie, trzy rzeczy. Nie to żebym potrzebował „trenera”, ale fajnie jest jak ziomek Ci powie „dwa buty więcej” czy coś. Motywuje mnie to i pomaga. Czasem mam takie dni, że czuję, że mogę dużo zrobić. Staram się też nie ustawiać na sztywno na nagrywki, że np. „za trzy dni działamy tu i tu, robię ten i ten numer”. Sam jeździsz na desce więc wiesz, że są gorsze i lepsze dni, ale raczej cały czas jeździ mi się dobrze. Co ciekawe, często jak po prostu wychodzę na deskę, bez jakichś specjalnych planów to wtedy nagrywam lepsze numery.

Jak jesteśmy przy temacie „motywacji i trenera” (śmiech). Kilka razy spotkałem Cię na Wood Campie. Tak, ale nigdy jako obozowicza, udawało mi się wbijać tam z różnymi ekipami gości. Jak podchodzisz do takich akcji, obozów, szkółek deski itp. Myślisz, że to da rozwój osobom o te kilka lat od Ciebie młodszym?
Myślę, że spoko. Może ktoś na tym skorzysta, w sumie sam czasem sprawdzałem na „jutubie” jakieś tutoriale, za małolata jak nie wiedziałem jak zrobić jakiś trick. Uważam jednak, że nie można chodzić na deskę tylko do szkółki i traktować tego jako trening. Widać jednak, że u nas zajmują się tym raczej ludzie, którzy są dobrymi skejtami i zarażają dzieciaki skateboardingiem, a nie robią z nich sportowców.

Zrzut ekranu 2016-09-13 o 14.04.03
fs crail

No właśnie, a jak ze „sportową częścią”? Jeździsz trochę na zawody?
Nie mam w zawodach szczęścia, wygrywałem tam jakieś lokalne imprezy czy best tricki, ale raczej nie jestem zawodnikiem i mi nie idzie za bardzo. Jeździć jeżdżę na niektóre imprezy, bo mają u nas zawsze dobry klimat, bo organizują je fajni ludzie – skejci, więc nie ma to znaczenia, dla mnie czy to jakieś Mistrzostwa Polski, czy lokalna impreza, klimat jest najważniejszy. Lubiłem jeździć do Bielawy, ale uważam że jakiś czas temu straciła swój klimat. Lubię zawody u nas na Mistrzejowicach, dobrze się tam czuję i park jest wymagający, jest też grill i dużo znajomych.

A jak jesteśmy już przy polskiej scenie to podoba Ci się szczególnie czyjaś jazda i czy jest jakaś ekipa video, z którą chciałbyś nagrywać? Ogólnie to nie mam jakichś ulubionych skaterów, ale podoba mi się to co robią ekipy Filharmonia i Youth Skateboards, lubię też klimat Xpensiv Shit. Cieszę się, bo w Krakowie też dzieje się coraz więcej . Z nagrywek podobnie, jaram się filmami Arama i klimatem LLUF SONG czy GREY AREA. Nie lubię przesadzonych artystycznych akcji w skate video z Polski i ze świata, ale jednak w tym gąszczu filmów trzeba jakoś się wyróżniać, ważne by nie iść z tym zbyt daleko.

Kończąc tę rozmowę…Dlaczego najlepiej robi Ci się zdjęcia z Kubą Bączkowskim (śmiech)?
Dobrze motywuje do robienia trick’ów, ogólnie klimat całego Barriera i tego co się dzieje na „arbajcie” jest po prostu bardzo dobry.

 

Wywiad: Maciek Heczko
Zdjęcia: Kuba Bączkowski

 

Leave a Reply