Converse

Michał Zarzycki – Rookie – Barrier Issue7.

1

D1

Michał „Dida” Zarzycki, ostatnimi czasy dość poważnie wdarł się na polską scenę deskorolkową. Znany jest z szybkiej jazdy i wykonywania „sztuczek”, które niejeden chciałby mieć w swoim repertuarze a jemu przychodzą z łatwością. To chyba pierwszy wywiad z tym młodym, krakowskim skaterem – poznajcie gościa.

Maciek Heczko

 

Zacznijmy od tego, że rozpoznawany jesteś jako “rider kątowy” i nie ukrywam – jesteś w te klocki naprawdę dobry, ale czy “Dida” jeździ też na streecie? Umie kickfipa? Czy może masz w planach wypuszczenie jakiegoś technicznego przejazdu, który zaskoczy cały świat? Jaram się techniczną deskorolką, ale chyba nigdy nie będę wirtuozem na streecie, co nie zmienia faktu, że bardzo lubię tam jeździć w zasadzie tak samo jak na kątach. Jaram się każdą deskorolką, byleby było szybko. Co do kickflipa to już chyba nie umiem, kiedyś zrobiłem z krakowskiej dyszki i potem zapomniałem.

Kraków znany jest z tego, że jeździ się tu szybko i nie przebiera w spotach, są jakieś szczególne miejsca w Polsce w których odnajdujesz się najlepiej?
Jeśli chodzi o skateparki, to moje ulubione to Rzeszów i Gdańsk, bardzo lubię też mój lokalny krakowski skatepark na Mistrzejowicach, który został ostatnio rozbudowany. Bardzo lubiłem jeździć na Bonelessie w Brzegu, niestety parku już nie ma. Podoba mi się też Powiśle DIY i żółta blaszana rampa w Krakowie w Nowej Hucie no i „SkateOrDie diy secret spot” na ośce u Andrzejka Kwiatka – są tam niełatwe kąty i to mi odpowiada.

A Wilanowska? Sieknąłeś tam co nie co ostatnio.
Skatepark ma już swoje lata, widać to chociażby po nawierzchni i nie jest największy, jednak na większości przeszkód bardzo lubię jeździć np. na stromym, wąskim quarterku.

A propos tricków. Jest coś z czego szczególnie jesteś zadowolony?
Tak, cieszę się z crailslida, którego zrobiłem w Rzeszowie na oververcie. I dizaster na wallu w Sosnowcu.

DIDA_BSTS_LAWETA_1
Ride on bs tailslide

Pamiętam tego dizastera, to było podczas zawodów – w przejeździe !!! Ten wall jest naprawdę trudy i nie za dobrze zatarty. Jesteś skaterem, który dość często pokazuje się na imprezach w różnych częściach Polski. Lubisz startować w zawodach? Masz jakieś ulubione imprezy?
Lubię zawody bo zawsze zjeżdża się dużo znajomych i jest śmiesznie. Można startować, coś wygrać
i przełamać się do jakiegoś trudnego triku. Ważne, żeby zawody miały dobrą atmosferę. Najlepiej wspominam “Fuck Yeah Jam” w Brzegu, super klimat, super park, super skejci i zawody w Czechach, 
bo wiadomo – Czechy Śmiechy.

Od jakiegoś czasu jeździsz w ekipie Skate or Die, która ma całkiem spory team. Odnajdujesz się tam? Jak to wygląda, macie jakieś wspólne wyjazdy, specjalne wyma-gania? Pierre (Piotrek Dziedzic) każe Wam trzy godziny dziennie jeździć w bowlu?
SkateOrDie to 100% skateshop prowadzony przez Łysego i Andrzeja. W teamie, na razie nieoficjalnym, są moi najlepsi koledzy z deski, dlatego jesteśmy bardzo zgraną ekipą i razem jeździmy. Aktualnie jesteśmy w trakcie nagrywania promo, także stay tuned! A co do pytania czy Pierre każe nam jeździć w bowlu to nieee, każe nam tylko chodzić z nim do “Prozaka” podrywać dziewczyny.

Jesteś jeszcze nastolatkiem, pytanie: ”czy nadal zamierzasz wiązać swoje życie z deskorolką”, jest idiotyczne więc powiedz nam po prostu czym się zajmujesz poza jazdą i jak widzisz siebie za kilka lat?
Poza deskorolką arbajtuję w szkole, spotykam się ze znajomymi i śpię. Jak widzę siebie za kilka lat? Nie wiem, nie myślę o tym, ale na pewno chcę jeździć. Może będę studentem z deskorolką, a może kolejnym skejcikiem na emigracji w Londynie…. Pojeździmy zobaczymy!

Jako przedstawiciel młodego pokolenia skate’ów jak postrzegasz to co dzieje się w deskorolkowym świecie? Coś Cię wkurza, czymś jesteś szczególnie zajarany?
W polskiej deskorolce nie dzieje się źle, poziom jest cały czas coraz większy a polska deskorolka zaczyna być znana w całej Europie. Często też przewija się temat powstania w Polsce deskorolkowej federacji. Jak dla mnie to dobra rzecz, może będzie można żyć z deskorolki, ale w życiu skejta nie do końca za wiele to zmienia. W związku działają osoby mocno związane z deskorolką więc ogarniają co i jak. Na zawodach nie trzeba jeździć w sportowych strojach, nie są przeprowadzane testy na doping, nie trzeba mieć badań lekarskich, ogólnie, mimo że deskorolka jest teraz oficjalnie sportem, nie wygląda to jak np. piłka nożna. Nie rozumiem jak ktoś hejtuję PSF bo przecież to nikomu w niczym nieprzeszkadza, a jedynie może pomóc. Poza tym nikt nikogo nie zmusza do startowania w zawodach – nie chcesz, nie startuj i tyle. Jeśli coś mnie wkurza to zdecydowanie przesadzone, przekombinowane triki trochę a’la magenta, nie podoba mi się to. A szczególnie zajarany jestem najnowszymi montażami Anti Hero “Whats up monkey?” Przemistrz to jest, mogę oglądać to cały czas.

DIDA_FS-TAILBLOCK
Fs tailblock

No tak trochę racja, teraz wszyscy są magenta, ogólnie często zdarza się, że ktoś nie umie fifty fifty, ale kręci się na tailu jak prima ballerina. A Europa? Byłeś gdzieś ostatnio? Jakieś plany na nowe wypady?
Ostatnio byłem na finałach “Vans Shop Riot”w Madrycie, fajne zawody, poziom mega wysoki. Ale w sumie jak jeżdżę za granicę to wolę jechać na jakiś luźny wyjazd bez spiny. Konkretnych planów na kolejne wyjazdy nie mam, ale jak tylko będę miał z kim jechać to jadę! Tripy są kozackie, ogólnie możliwość wyjazdów za granicę to najlepsza rzecz w deskorolce.

Pewnie będziesz miał z kim jechać…A z kim z Polski chciałbyś jechać, masz tu jakichś faworytów wśród skaterów?
Najbardziej w tripa chciałbym pojechać całą ekipą SkateOrDie, byłoby kozacko. Co do faworytów w Pl to zdecydowanie Andrzej, Jurny i Tomi Gunz, a z moich rówieśników to na pewno Franek, Kuba Brniak i Mati Okuła.

DIDA_BLUNT_UNIVERSUS
Bluntslide halfcab out

Jest jeszcze pytanie, które zawsze chciałem Ci zadać (heh). Skąd ksywa DIDA?
Jakieś 10 lat temu, jak wszyscy, grałem w piłkę, byłem bramkarzem w Bronowiance – najlepszym klubie na świecie. Na pierwsze treningi przychodziłem oczywiście w podrabianej koszulce z Intersportu za 2 dyszki z nazwiskiem “Dida” na plecach, jako że nikt nie wiedział jak się nazywam naturalne było, że w klubie dostałem ksywkę Dida a potem na desce zaczynałem jeździć z kolegą z klubu no i inni podłapali, że mówi do mnie tak a nie inaczej i pyk – poszło już na zawsze…

Coś na koniec, przesłanie od Didy?
Chciałem podziękować za wsparcie Rzankosiowi z Egzula, Cebulowi z Emerica Polska oraz Andrzejowi i Pierrowi z Skateordie.pl. Pozdrawiam całą rodzinę i wszystkich kolegów z deski i nie z deski.Dzięki za rozmowę!

 

Wywiad: Maciek Heczko, zdjęcia: Kuba Bączkowski

Discussion1 Comment

Leave a Reply