Converse

Aram Socha – YOUTH VIDEO – Barrier 6

0

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.28.47

Youth Skateboards to polska marka utrzymująca swój wyjatkowy klimat, bez względu na zmieniające się wokół trendy. Jej siłą, z pewnością są ludzie, którzy tworzą team, jednak nie są to przypadkowi skaterzy rozrzuceni po calej Polsce, ale grupa znających się od kilkunastu lat przyjaciół. Postanowiliśmy porozmawiać z Aramem, jednym z założycieli Youth i zarazem kamerzystą, na temat nadchodzącej produkcji video, która ma ukazać się już niebawem. Chociaż tytuł nie jest jeszcze do końca znany, możemy spodziewać się dużej dawki zajebistego skateboardingu w świetnej oprawie. Gwarancją tego jest chociażby poprzednia produkcja EASY LIVIN, mająca swoją premierę 5 lat temu. Zapraszam na wywiad przeprowadzony przez Krzyśka Poskrobko w towarzystwie kilku zdjęć, będących jedynie ułamkiem tego, czego możemy się spodziewać po najnowszej produkcji.

Kuba Bączkowski

 

Cześć młody, przypomnisz nam na wstępie jak to jest być młodym-nieśmiertelnym?
Cała siła tkwi w ludziach. Strasznie lubię ludzi, a zwłaszcza tych młodych, bo każdy z nich żyje w swoim świecie, w którym wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a słowo „problem” jest tam całkowicie obce. Przebywając wśród takich osób, chcąc nie chcąc, musisz zachłysnąć się ich energią, która motywuje cię aby zrobić coś więcej. Niestety, przechyliłem ostatnio fiolkę z etykietą „dorosłe życie” i wylądowałem na planecie Ziemia. Jest dziwnie.

Czy proponował Ci ktoś naklejki w zamian za pracę operatora?
Nie wiem czy to przez to, że w połowie jestem Ormianinem, ale nigdy osobiście nie miałem tego zaszczytu. Niemniej jednak mój serdeczny kolega, fotograf Menel, sprzedał raz zdjęcie do magazynu za 15zł, których nigdy nie dostał. Takich akcji było na pęczki. Sam też kilka razy poszedłem na układ, po którym plułem sobie w brodę. Moja ulubiona sytuacja, to kiedy jakiś ziomek daje mi materiał nagrany na tzw. punku przez każdego kto akurat był pod ręką i chce, żebym jakoś to zmontował. Jak mawia mój kolega Matiz „z gówna bata nie ukręcisz”.

Od osatniego video „Easy Livin” mija 5 lat, to kawał czasu. Juti z dzieci stały się młodymi mężczyznami, dorosły samiec zmienia punkt widzenia i zmusza się coraz częściej do racjonalnego myślenia. Ilu z Was wyjechało za chlebem, ilu zostało i tyra na kajzerki, pasztet, katchup i żółty ser?
Obecnie w ekipie mamy: korporacyjnego ksiegowego, górnika, spedytora, baristę, inżyniera lotnictwa, dwóch skejtszopowych kiblonurków, informatyka i dwóch uczniów. Każdy orze jak może, a co poniektórzy z tego wszystkiego już osiwieli. Życie jest ciężkie, ale ekipa bardzo solidna, dlatego cały czas kolejne kasetki z materiałem lądują na półce, a licznik w moim golfie wciąż nabija tysiąc za tysiącem.

Ile zarabia Andrzej Kwiatek i dlaczego tak mało?
Cała idea robienia promodelu niosła za sobą szczytny cel. Dla mnie i Mateusza Youth to przede wszystkim ekipa. Chłopaki swoją deskorolką wkładają do Jufa bardzo dużo pracy. Pomyśleliśmy, że fajnie byłoby móc podziękować im czymś więcej niż kilkoma deskami na rok. Padł więc pomysł, żeby co serię robić deskę komuś innemu, kto w danym momencie leci najlepszym piecem. W ten sposób dziękujemyza owy piec i motywujemy do dalszych działań. Kokosów nie będzie, ale na weekendowe melanże styknie. Przez ostatnie dwie serie nachapał się Andrzejek i słyszałem, że za te pieniądze otworzył Skate or Die. Niestety w nadchodzącej serii nie wydrukujemy żadnego nazwiska na desce i nikt się nie obłowi. Co z kolejnymi seriami? Tego nie wiem. W jufie nie podejmujemy tak dalekosiężnych decyzji. Działamy raczej na spontanie, czasami może nawet za bardzo. Gwoli ścisłości – Andrzej Kwiatek zarobił na serii desek więcej niż obaj prezesi przez cały rok podatkowy.

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.33.04
Marcin Myszka, ollie, foto: Lucekphoto

Tworzycie coraz większe grono, do podstawowej piątki, którą pamiętam sprzed kilku lat (Ty, Matiz, Kwiatek, Łysy, Myszka) dołączyły nowe nazwiska. Masz sprecyzowane kryteria doboru członków zespołu?
Prawda. Przez te 4 lata dołączyło kilka osób. Najpierw Bolidowi ukradliśmy podstępnie Andrzeja Narasa, następnie Maciek Heczko powiedział, że albo zaczniemy wspierać Kubę Brniaka, albo on osobiście dopilnuje, żeby nasze deskorolki nie miały wjazdu do Krakowa. W międzyczasie Kuba przeszedł do narciarskiej firmy APO, która chciała wbić się na rynek deskorolkowy. Przytulił tam kilka grubszych baniek, ale kiedy jego kontrakt wygasł, wrócił do nas z podkulonym ogonem. Kolejnym “pasożytem” został Wiktor Gała ze Wschowy. Dzieciak ma nienaganny styl i duży potencjał, ale czy go wykorzysta? Czas pokaże. Naszym najnowszym nabytkiem jest niemiecki zawodnik polskiego pochodzenia Marcel Szmeterling Żyłka. To, że ładuje duże poręcze to jedno, ale rozpierdalające miksowanie języka polskiego z niemieckim to drugie. Zapewne dostaniecie tego małą dawkę na filmie. Jedynym praw-dziwym kryterium jest pomysł na siebie i swoją deskorolkę. To widać kiedy skejcik bawi się deską, a kiedy jeździ na punkty. Naprawdę nie interesuje nas kto z ilu skoczył schodów, ani ilu ma followersów na instagramie. Tak przy okazji, jako współprezes chciałem z tego miejsca oficjalnie podziękować za współpracę jednemu z naszych raiderów. Owszem deskorolka to zabawa i chill, ale każda firma rządzi się twardymi prawami biznesu i nieustannie musi się promować by brnąć naprzód. Czas zwolnić miejsce dla młodszej krwi. Ormianin do lasu!

Co Was kręci? Kontynuujesz przygodę z DVX-100 z ustawieniem proporcji obrazu w skali 16:9? Stosujesz to żeby łączyć obrazy z ewentualnymi podarkami od HD aparatorzystów? Zarówno “Easy Livin” jak i ten film nagrałem kamerą Panasonic DVX-100. Zacząłem nagrywać w formacie 16:9, ponieważ ta kamera w formacie 4:3 ma całkiem dużą winietę, co strasznie mnie denerwowało. Później pomyślałem sobie, że wszystkie nowe monitory są 16:9 więc lepiej będzie to pasowało. Przez 7 lat posiadania tej kamery nigdy nie żałowałem, że nie nagrywam w kwadracie.

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.35.54
Kamil Caputa, boneless, foto: Lucekphoto

Planujesz zmienić poczciwego Panasa czy zamierzasz być mu wierny do śmierci?
Kto pierwszy padnie – ona czy Ty? Ten czołg wydaje się nie do zajechania, a Ty przyjacielu zmizerniałeś nam troszkę na tym londyńskim zmywaku. Kto ma więcej wyrobionych pracogodzin? Być może powoli marnieję, ale wciąż jestem świeżakiem jeśli chodzi o pełnoetatowych pracowników. Z kolei moja kamera przeżyła już swoje i oberwała kilka razy z półobrotu. Dzięki Marcinowi i jego varialflipowi z początku partu w “Easy Livin” obiektyw rozpada sie niczym stawy przy reumatyzmie, baterie z wiekiem poluzowały energetyczne zwieracze, a taśmy zacinają się w najmniej odpowiednich momentach. Kocham ją i mam do niej niesamowity sentyment, ponieważ uwieczniliśmy razem jedne z piękniejszych chwil w moim życiu. Niemniej ciągnie mnie do czegoś nowego. Chciałbym się rozwijać i kolejny film zrobić inaczej i na innym sprzęcie. Czy bedzie to vx1000, aparacik czy super slowmo hd – czas pokaże.

Film na ukończeniu, a my nie znamy obsady, charakteru, nie wiemy nic o trikach, muzyce, pomysłach, efektach specjalnych. Obstawiam w ciemno że będzie huczało, wrzało i miotło! Odsłoń nam choć rąbek tajemnicy, np. kto wypracował full-time part?
Jeśli chodzi o muzykę to zdradzę, że na pewno nie jedna struna w gitarze pękła podczas nagrywania tych kawałków. Kolejna kwestia to klimat produkcji. Jaki wyjdzie, tego nie wiem, ale zrobię co w mojej mocy, żeby nikt nie poczuł się jakby oglądał sequel “Easy Livin”. Bardzo mile wspominam tamte lata, ale czas na krok w przód, w bok czy nawet do tyłu. Byleby tylko nie stać w miejscu. Zresztą, moje obecne życie to raczej codzienna walka o lepsze jutro, a izi livin to mam dopiero jak zabukuję sobie urlop. Full part:  Marcin Myszka, Piotrek Dziedzic, Andrzej Kwiatek, Andrzej Naras, Mateusz Kowalski i nasz niemiecki łącznik Marcel Żyłka. To tu to tam przewinie się młodziutki, ale bardzo ambitny Kubuś Brniak, a gościnnie przytarabani chłop w polarze, czyli Michał Juraś. Cofniemy się też nieco w czasie by przypomnieć sobie charyzmatyczną postać Mieczysława Stanleja oraz pokażemy osobowość mocno kontro- wersyjną pod wzgledem stylu, Dominika Długozimę. Nie zabraknie też bielskich smaczków w postaci partu chłopaków z Komorowic, którzy stanowią nieodłączny element naszej ekipy. Oprócz tego pokażę wam Londyn z weteranem łódzkiej sceny – Bartkiem Milczarkiem oraz Krzyśkiem Sereczyńskim, Gonzim i Filipem Wojnowskim, całym timem jufa i wieloma innymi, polskimi skejcikami. Jakoś nie czuję się na siłach zagadywać i lizać dupę lokalsom, żeby zabrali mnie na deskę. Liczę na to, że wydarzy się to samo, w sposób naturalny, bo jestem wielkim fanem londyńskiej sceny deskorolkowej. Montażem obrazu do muzyki zająłem się sam, ale za to mam nowego speca od efektów specjalnych. Przy tej produkcji swoją pomoc zaoferował mi nie kto inny, jak krakowski artysta, iluzjonista Maciej Plaster Przężak Walenty aka Pwee3000. Niestety współpracy jeszcze nie zaczęliśmy, bo w momencie kiedy piszę te słowa film jest gotów w około 10%.

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.39.28
Kuba Brniak, wallie, Londyn, photo: Lucekphoto

Fisheye, czy longlens? Co bardziej do Ciebie przemawia? Jak to się rozkłada procentowo w nadchodzącej produkcji?
Ryba nadaje niesamowitej dynamiki i mocy deskorolce, zaś ujęciami z daleka ciekawiej możemy pokazać miejsca naszych podróży, a moim zdaniem jest co pokazywać. Nie jestem jakimś wybitnym artystą z określoną wizją, więc wolę bawić się kamerą tak, jak chłopaki bawią się deskorolką. Wyjątkiem od tej reguły jest part Łysego, który oficjalnie oświadczył, że nie robi trików dopóki nie założę ryby. Początkowo byłem wkurwiony, bo skoro ja mu nie mówię jak ma jeździć, to dlaczego on ma mi dyktować jak nagrywać. Z upływem czasu trochę się zrelaxowałem i nawet stałem się fanem połączenia betonowych fal z rybim punktem widzenia. Ostatnim elementem całej układanki jest oczywiście dźwięk targanego przez trak rantu basenowego. Poezja!

Wciąż dużo podróżujecie? Jakie magnetyczne rejony przyciągały Was tym razem? Który z wyjazdów zaowocował najciekawszymi obrazami i kto jest głównym kierowcą po Twoich przygodach z naruszeniem praw obywatelskich? Do tej pory licznik mojego samochodu pokazał, że okrażyliśmy ziemię pięciokrotnie na trasach: Francji, Hiszpanii, Holandii, Austrii, Niemiec, Danii, Szwecji, Czech, Slowacji i Polski. Od około 2 lat mieszkam w Londynie. W tym czasie na okres 3 miesięcy przyjechali tu szorować gary Kwiatek z Matizem. Był to jeden z ciekawszych okresów w moim życiu. Jazda na rowerze z deską na plecach od spotu do spotu, a wieczorem piwko z najlepszymi ziomkami. Reszta ekipy przez te 2 lata również wbijała do mnie w odwiedziny i to hurtowo. Zatem Londyn jest dla mnie miejscem, o które pytasz, Krzysztof. Tu jest teraz mój dom, to miasto po rodzimym Bielsku-Białej znam najlepiej. Z wielką przyjemnością uwieczniam na taśmie kolejne triki w otoczeniu tego ekscentrycznego miasta. Jeśli chodzi o ostatnią część pytania to niestety, zrobiłem sobie małe GTA, ale moja ucieczka skończyła się w ślepej uliczce… 6 miesięcy na miejscu pasażera. Było minęło. Teraz Mateusz jest na czarnej liście renegatów, a ja ponownie mogę cieszyć sie kręceniem kierownicy.

 

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.44.36
Andrzej Naras, varialheelflip, Barcelona, foto: Lucekphoto
Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.44.16
Andrzej Kwitek, ollie, Warszawa, foto: Kuba Bączkowski

Macie na pokładzie zdaje się młodszego adepta aniżeli Myszka? Zrobiliście mu kocówe, zieloną noc, pranie mózgu jak należy? Czy fala to pojęcie Wam znane i bynajmniej nie pytam tu o betonową.
Szczerze mówiąc 14 letni Kubuś jest najkulturalniejszą i najbardziej poukładaną osobą w naszym towarzystwie. Wyjazdy ze starszymi kolegami na deskę, o dziwo nie krzywią jego osobowości. Bardziej obawiam się tego, co dzieję się z nim na nocnych traktach nadwiślańskiego klabingu u boku Łysego, Andrzeja i reszty Krakusów. Na szczęście, tindera już odinstalował…

Przyjmuje się ogólną zasadę, że młodzi są ambitniejsi. Wy, koledzy, macie nazwę ekipy mówiącą samą za siebie – wiecznie młodzi z wysokimi aspiracjami, z takimi zawsze dużo roboty. Jesteś zadowolony z obecnego teamu i pracy, którą razem wykonaliście?
Każdy ambitny skejcik wie, że mógł postarać się bardziej, ale nie zawsze się chciało. Przecież nie będzie męczył triku na głodnego, kiedy wszyscy już dawno poszli na kebab. Też wybiera kebab. Za każdym razem kiedy wypuszczamy film jest ten sam scenariusz. Ja, jako osoba składająca całość do kupy zawsze czuję niedosyt patrząc na efekt końcowy. Zarówno od strony montażu, ujęć jak i trików. Natomiast nadchodzące premiery zweryfikują poziom wyczynów naszych skoczków: kiedy poczują przechodzące po ich plecach ciary z biedy, wtedy pożałują tego wyjścia na kebab. Pytanie Krzysiu brzmi czy Ty i reszta widzów będziecie zadowoleni po premierze filmu – to właśnie pytanie niejeden sen spędziło mi ostatnio z powiek.

 

Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.50.18
Marcel Żyłka, fs feeble, Londyn, foto: Rafał Wojnowski
Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.52.28
Marcin Myszka, bs fifty, Katowice, foto: Lucekphoto
Zrzut ekranu 2015-11-11 o 18.55.31
Pierre Dziedzic, bs invert, Londyn, foto: Rafał Wojnowski

Trwajcie razem jak najdłużej, życzęWam abyście się kiedyś mogli przechrzcić z „Youth” na „Oldsters”. Dziękuję za rozmowę.
Krzychu, to ja chciałem podziękować. Oglądałem twoją deskorolkę kiedy zaczynałem jeździć w 2001, a teraz po 14 latach, spotykamy się w Londynie i Ty dalej miażdżysz spoty na pełnym stylu. „Legend” Panie Krzychu.

P.S. Panie legenda musisz Pan jednak wybaczyć, my wolimy pozostać młodymi.

 

Wywiad: Krzysiek Poskrobko

 

 

Leave a Reply